Zielone stojaki stawiane przez fundację All for Planet zachęcają w Poznaniu do przesiadania się na rowery. Stojaki w kształcie wieszaków, wózków sklepowych, samolotów, globusów, czy ślimaków pozytywnie odmieniają miejską przestrzeń publiczną. Są i książki, które stoją przed Biblioteką Uniwersytetu Medycznego. Podobają mi się!
Niemal 4000 książek w 12 odcieniach szarości oraz gigantyczny regał na książki składają się na pracę Christiana Moellera w Walnut Creek. Upraszająca czytelników o ciszę kobieta podobno ich nie onieśmiela i nie budzi u nich lęku. Polubili ją. Czy zatem w tej bibliotece jest cicho...?
Poniższe prace nazwę sztuką książki... telefonicznej:) Z jednej strony artysta zwraca uwagę na liczbę nazwisk i numerów telefonicznych, które w książce telefonicznej, z racji swej objętości - stają się anonimową masą. Tymczasem za każdym z tysięcy nazwisk kryje się ludzka twarz. Z innej strony z książki, która jest aktualizowana i wymieniana przez użytkownika co rok - Alex Queral tworzy przedmiot, który na pewno przetrwa dłużej.
Mark Bernahl jest rzeźbiarzem. Przez wiele lat rzeźbił wyłącznie w drewnie, aż pewnego dnia sięgnął po książkę. Odkrył, że słownik także może być fascynującym materiałem rzeźbiarskim. W swoich książkach-rzeźbach nie dodaje żadnych elementów. Usuwa fragmenty papieru aby stworzyć nowy obraz, nowy kształt, nowe dzieło. Jak sam mówi - uwielbia książki. Twierdzi, że książki, jako że są dziś produktami występującymi masowo, są w nowoczesnych społeczeństwach traktowane jak "throw away thing", jak rzeczy zbędne i do wyrzucenia. On sam wiele z nich ratuje przed znalezieniem się na wysypisku śmieci.
Jestem spóźniona z tym wpisem o jakieś 5 dni, ale lepiej późno, niż wcale. Z okazji Światowego Dnia Książki w niektórych warszawskich autobusach i tramwajach można było usłyszeć przez głośniki fragmenty książek (ja słyszałam o Warszawie, ale może były i inne miasta...?). Rewelacyjny pomysł, szkoda, że tylko raz w roku wcielany w życie. Fajnie byłoby móc na co dzień słuchać fragmentów książek w środkach komunikacji publiczej. Czekając na przykład na tramwaj zastanawiałabym się, jaką książkę za chwilę usłyszę, jaką książkę za chwilę poznam, choćby w króciutkim fragmencie.
Podaję za Edwinem Bendykiem: "Amazon poinformował podsumowując okres sprzedaży świątecznej, że liczba zamówień na książki w formacie elektronicznym po raz pierwszy przekroczyła liczbę zamówień na książki tradycyjne. Niestety, Amazon nie podaje dokładnych liczb, nie wiadomo więc na ile powstał nowy rynek czytelniczy, a na ile czytelnictwo elektroniczne rozwija się kanibalizując tradycyjne. W każdym razie cyfrowe technologie dojrzały w końcu do tego stopnia, by rzeczywiście zrealizować ogłaszane od lat zapowiedzi."
A u nas? W 2009 roku czytelnictwo w Polsce osiągnęło najniższy stopień w historii badań - 62% procent pytanych przez Bibliotekę Narodową nie sięgnęło w ciągu roku po żadną książkę. Wciąż mało wydawnictw ekserymentuje z publikacjami elektronicznymi, moim zdaniem szkoda, ciekawie wydana książka elektroniczna mogłaby być przyczynkiem do ciekawej dyskusji na ten temat.
Rosie Potter często zagląda do świata owadów. "My sketchbook" jest jak urzeczywistnienie snów i obrazów wyobraźni małego czytelnika. Co może dziać się z książką po jej zamknięciu?